Kiedy przychodzi upragniony dzień, gdy przywozisz swoje nowo narodzone dziecko ze szpitala do domu. Pamiętaj, do tego zadania musisz się jednak bardzo dobrze przygotować dużo wcześniej. Zapewne doskonale sobie zdajesz sprawę jak ważne jest bezpieczeństwo twoje, twojej rodziny a co dopiero nowo narodzonego dziecka. Oprócz bezpieczeństwa, co jest podstawą musisz mu zapewnić też odpowiedni komfort jazdy. Na naszym rynku są w sprzedaży różne rodzaje fotelików. Jako pierwsze najczęściej są kupowane foteliki do dziesięciu kilogramów. Często rodzice dla noworodka kupują zamiast fotelika tak zwaną gondolę, nosidełko. Jest to, co prawda bardzo wygodne dla przyszłej mamy, ale niewskazana dla dziecka. Pamiętajmy, że foteliki dla noworodków i niemowląt montujemy tyłem do kierunku jazdy. Jeśli zamontujemy fotelik na przednim siedzeniu to koniecznie musimy wyłączyć poduszkę powietrzną. Fotelik dla starszego dziecka montujemy przodem do kierunku jazdy. Takie foteliki są podzielone stosownie do wagi dziecka i tak od 10-18 kilogramów. Następna grupa fotelików dla dzieci od 15-25 kg, no i od 25 kg wzwyż. Niezależnie od tego, jaki fotelik kupujesz, musi on posiadać certyfikat. Informacja o takim certyfikacie powinna się znaleźć na naklejce przyklejonej na zagłówku). Przy wyborze musimy też zwrócić uwagę by fotelik posiadał regulacje. To bardzo ważne, aby kąt nachylenia siedziska i oparcia ustawić tak by plecki naszego dziecka miały odpowiednie oparcie. Fotelik musi posiadać odpowiedni, ale jednocześnie miękki zagłówek.
Wszyscy wiemy, że po spożyciu alkoholu nie powinniśmy w ogóle wsiadać za kierownicę. Ten kategoryczny zakaz obowiązuje bez względu na to czy jest to droga polna, lokalna bardzo bezpieczna czy też trasa szybkiego ruchu. Jednak niewielu kierowców zastanawia się nad tym problemem po zażyciu, na przykład tabletek przeciwbólowych czy gotowych medykamentów na przeziębienie czy grypę. Musimy pamiętać, że niektóre ogólno dostępne, ale dość silne leki mogą wywołać u kierowcy efekt podobny do działania alkoholu, czyli sprawią, że nasz refleks będzie spowolniony i możemy mieć kłopot z oceną sytuacji na drodze. Proponuję, więc przed zażyciem jakichkolwiek medykamentów dokładnie przeczytać ulotkę. Jeżeli jest na niej ostrzeżenie, że po zażyciu nie wolno prowadzić pojazdów mechanicznych to musimy się do tego zalecenia zastosować. Znak na opakowaniu, po którym od razu poznamy, że nie możemy prowadzić po zażyciu tego leku, to literka R w kółeczku. Na pewno nie możemy prowadzić samochodu jadąc rano do pracy, jeżeli poprzedniego dnia wieczorem zażyliśmy tabletki na sen o przedłużonym działaniu. Obecnie wiele osób, które zawodowo jeździ dużymi samochodami ciężarowymi cierpi na różnego rodzaju depresję czy nerwicę. Mimo, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, że przepisany im przez lekarza lek psychotropowy powoduje u nich senność i spowalnia reakcję. To wsiadają do swoich maszyn i wyruszają czasami w kilkuset kilometrową trasę stanowiąc totalne zagrożenie. Pamiętajmy też, że jeżeli u stomatologa poprosimy przed zabiegiem o zastrzyk znieczulający to po nim też nie wolno prowadzić pojazdu.
Jak co roku w grudniu salony samochodowe pozbywają się samochodów z mijającego rocznika zachęcając klientów różnymi promocjami. Jednocześnie ze wszystkich stron słyszymy o czekających nas podwyżkach spowodowanych wzrostem akcyzy na olej napędowy. Zawsze wśród użytkowników Diesli panowała opinia, że są to samochody tańsze w eksploatacji od benzyniaków, właśnie w eksploatacji, bo już sam zakup takiego samochodu wiąże się z dużo wyższymi kosztami niż samochodu napędzanego benzyną. Do tego roku posiadacze Diesli zawsze byli w dość komfortowej sytuacji, ponieważ olej napędowy był dużo tańszy niż benzyna. Ostatnio jednak sytuacja zmieniła się znacząco. W listopadzie olej napędowy był droższy od benzyny o kilka groszy. Idąc dalej w swojej kalkulacji z kolei w samochodach napędzanych olejem spalinowym zużycie paliwa jest dużo mniejsze, a to ma zasadniczy wpływ na koszty eksploatacji takiego samochodu. Fachowcy już dawno wyliczyli, że jeżeli samochód w twojej firmie robi rocznie około czterdziestu tysięcy kilometrów to po dwóch latach koszty eksploatacji takiego samochodu będą znacznie niższe od kosztów eksploatacji identycznego samochodu z silnikiem benzynowym. Jeżeli natomiast zakupiony samochód pokonuje w twojej firmie rocznie ponad sześćdziesiąt tysięcy kilometrów to koszty eksploatacji będą dużo niższe już po pierwszym roku użytkowania. Wszystkie te spekulacje miały by większy sens gdybyśmy, choć w przybliżeniu znali ceny benzyny i oleju napędowego po podwyżce.
Jeśli jesteś kierowco z dużym stażem to prawdopodobnie nie zwracasz szczególnej uwagi przy pokonywaniu kolejnych zakrętów. Po prostu wchodzisz w nie dość mechanicznie. To duży błąd, ponieważ właśnie na zakrętach zdarza się najwięcej wypadków drogowych. Zwłaszcza w okresie jesienno zimowym, kiedy jezdnia jest śliska i mokra, co wcale nie zwalnia kierowców z ostrożności w miesiącach letnich. Weźmy taką sytuację jest piękna pogoda droga sucha i prawie pusta jedziesz dość szybko i niewiele zwalniasz przed zakrętem. No, bo przecież warunki idealne. Pamiętaj, wystarczy, że w takiej sytuacji na drodze będzie rozsypany piasek i poślizg gotowy. Każdy zakręt to też poważne dość często ograniczenie widoczności. Tak, więc przed pokonywaniem zakrętów musimy wytracić prędkość samochodu odpowiednio wcześnie (kilka sekund przed zakrętem) i też przed zakrętem zredukować biegi, nie możemy zmieniać biegu na łuku zakrętu, ponieważ takie manewry często źle się kończą. Pamiętajmy, że w zakręt wchodzimy od zewnętrznej krawędzi łuku pasa, po której jedziemy. Następnie dość łagodnie powinniśmy się zbliżyć do wewnętrznej krawędzi i wychodząc z zakrętu znowu łagodnie do zewnętrznej krawędzi. Tutaj możemy już lekko przyspieszyć i powrócić na środek naszego pasa. Musimy bardzo uważać by pokonując zakręt nie wyjeżdżać na sąsiedni pas nawet wtedy, gdy widzimy, że jest on zupełnie pusty. Trzymajmy się zawsze pasa, po którym wchodzimy w zakręt, by nie nabrać niepotrzebnie złych nawyków.
Na razie jeszcze zimy u nas nie widać, ale proponuję nie zwlekać z wymianą opon letnich na zimowe. O tej porze roku, bowiem może się zdarzyć, że wyjedziemy w dalszą podróż po drodze jeszcze zupełnie czystej natomiast powrót może być już w warunkach zimowych. Jeśli już dokonaliśmy zamiany opon, to przed włożeniem ich do garażu proponuję sprawdzenie stanu. Zaczynamy oczywiście od dokładnego oczyszczenia opon z resztek piasku i błota. Tutaj powinniśmy od razu sprawdzić stan bieżnika. Jeżeli są zbytnio zużyte, to warto je zawieźć do renowacji. Dobrze jest, gdy nasze opony posiadają tak zwany pasek zużycia. (Jest to po prostu pasek gumowy umieszczony na dnie rowka bieżnika). Jeżeli ten pasek znajduję się na tym samym poziomie co bieżnik, to opona nie nadaje się już do użytku i sprawia zagrożenie na drodze. Nie rzucajmy też opon byle jak gdzieś w kącie garażu lub piwnicy. Najlepszym rozwiązaniem dla przechowywanych opon byłoby suche i ciemne pomieszczenie. Jeżeli mamy opony bez felg, najlepiej postawić je pionowo dość ściśle obok siebie by się nie przewróciły. Pamiętajmy jednak by je często przekładać w celu uniknięcia zdeformowania. Natomiast opony z felgami wieszamy na wieszakach. W sprzedaży są specjalne wieszaki do wieszania kół samochodowych. Zakładam jednak, że większość z nas nie posiada takiego wieszaka, więc układamy nasze koła z letnimi oponami poziomo na podłodze lub lepiej jakimś podeście. Ważne by to było suche i zacienione miejsce. Dobrze przechowane opony podczas zimy uchronią nas przed dodatkowymi zbędnymi wydatkami na wiosnę. Nawet jeżeli większość z nas nie lubi planować z tak dużym wyprzedzeniem, warto jest zastosować się do wszystkich powyższych wskazówek.
Prawie każda ciężarna kobieta zastanawia się czy powinna prowadzić samochód, gdy jest już w zaawansowanej ciąży. Czy zapinać pasy bezpieczeństwa, czy raczej bezpieczniej byłoby pozostawić je niezapięte? Czy może się wybrać na przykład w drugi koniec Polski samochodem czy lepiej byłoby tę podróż odłożyć ze względu na bezpieczeństwo dziecka? Takich pytań każda przyszła mama ma wiele. Najlepiej większość tych wątpliwości skonsultować z lekarzem. Ogólnie jednak wiadomo, że jeśli przyszła mama czuje się dobrze to spokojnie może prowadzić samochód nie mówiąc już o podróżowaniu, jako pasażer. Przyszła mama zdaje sobie sprawę z tego, że odpowiada nie tylko za siebie, ale za nienarodzone jeszcze dziecko. I planując podróż musi przede wszystkim wziąć pod uwagę bezpieczeństwo w podróży. Podczas jazdy samochodem (lub innym środkiem komunikacji) pamiętaj o konieczności robienia przerw na rozchodzenie stawów i wizytę w toalecie – w twoim stanie to konieczność. Wsiadając do samochodu należy uregulować fotel tak, by kierownica nie dotykała brzucha a oparcie fotela przylegało odpowiednio do pleców. Jeżeli w samochodzie jest opcja wyłączenia poduszki powietrznej to należy ją wyłączyć. Jeżeli ciężarna podróżuje w fotelu przeznaczonym dla pasażera to nie musi wyłączać poduszki ale fotel trzeba odsunąć jak najdalej od poduszki bezpieczeństwa Czy zapinać pasy bezpieczeństwa? Otóż przepisy ruchu drogowego pozostawiają tutaj wybór kobiecie ciężarnej. Nie musi ona, jeśli jest w widocznej ciąży zapinać pasów. Ale czy jest to bezpieczniejsze?
Jak wiemy jazda we mgle przypomina jazdę z zamkniętymi oczami. Czasami zdarza się mgła tak gęsta, że nie widać nawet końca maski naszego samochodu. W takich warunkach najlepiej nie ruszać się z domu. Co jednak mamy robić, gdy mimo wszystko musimy jechać? Albo mgła zaskoczyła nas w drodze. Właściwie to kierowcy nie mają dobrego sposobu na jazdę we mgle w ogóle, a w szczególności na jazdę w bardzo gęstej mgle. Przede wszystkim należy włączyć wszystkie światła poza długimi. Przy bardzo gęstej mgle jest taka zasada, że im więcej światła tym będziemy bardziej widoczni dla innych użytkowników. Koniecznie musimy włączyć tylne światło przeciw mgielne. Podczas jazdy we mgle bardzo ważne jest stałe obserwowanie znaków poziomych. Białe linie chociażby sporadycznie są wtedy widoczne i dzięki nim nie zjedziemy do rowu albo na przeciwległy pas ruchu. Jadąc oczywiście bardzo powoli musimy bacznie obserwować każdy szczegół przed nami jak po obu stronach samochodu. Powinniśmy też czasami zerkać w lusterko wsteczne, aby kontrolować też to, co się dzieje za nami. Jeżeli mamy, choć cień wątpliwości najlepiej zahamować lub nawet zatrzymać się. Gdy musimy pokonać nawet dobrze znane nam skrzyżowanie to powinniśmy zrobić to ze wzmożoną ostrożnością. Pamiętajmy, że mgła osadza się na szybie musimy, więc od czasu do czasu włączyć spryskiwacz i wycieraczki. Czasami zdarza się, bowiem, że mgła tylko miejscowo była tak bardzo gęsta i już z niej wyjechaliśmy tylko zamglona szyba jest dla nas przeszkodą.
Marzy ci się ”wypasiona bryka”, chociaż wiesz, że ciągle jeszcze brakuje ci gotówki na jej zakup. Otóż na pewno za swój wymarzony samochód zapłacisz dużo mniej, jeśli wybierzesz się po nie do Belgii, a dokładnie do Brukseli. Nie ukrywam, że musisz znać język, przynajmniej angielski. Inaczej nie uda ci się raczej kupić nic godnego uwagi po interesującej cenie. Mieszka tutaj większość dyplomatów i euro urzędników, którzy częściej niż przeciętni zjadacze chleba zmieniają swoje zazwyczaj luksusowe samochody. Często bywa, że są zachęcani do zakupu nowego samochody dużymi rabatami. Dzięki temu na rynek wtórny trafia dość spora ilość samochodów bezwypadkowych i w bardzo dobrym stanie (prawie nowe). Zawsze możesz liczyć, że trafisz na interesującą cię ofertę po całkiem ciekawej cenie. Do Belgii najczęściej też wyruszają poszukiwacze starych już zabytkowych aut. Tak zwane prawdziwe perełki można czasami znaleźć w zwykłych komisach. Zupełnie inną sprawą jest ich cena, ale kolekcjonerzy są na to przygotowani. Innym korzystnym miejscem na zakup np. Mercedesa, Audi czy BMW w dobrym stanie jest Luksemburg. Tutaj też można kupić dobre auta francuskie. Zazwyczaj ceny wcale nie są niższe niż w Niemczech, ale stan samochodów jest naprawdę bardzo dobry. Musielibyśmy mieć prawdziwego pecha by trafić tutaj na samochód powypadkowy, prowizorycznie przygotowany na sprzedaż i wywóz za granicę. Ofert sprzedaży używanych samochodów musimy tutaj szukać w gazetach z ogłoszeniami motoryzacyjnymi.
Często stojąc w korkach zastanawiałam się nad ty jak by to było pięknie gdybym tak miała jakiś niewielki skuter, którym mogłabym przemknąć pomiędzy samochodami, zostawiając wszystko w tyle. Muszę przyznać, że nawet zasięgnęłam w tej sprawie języka wśród tej części znajomych, którzy się znają na jednośladach. Wszyscy jak jeden mąż ostrzegali mnie przed kupnem takiego skutera w supermarkecie. Co prawda jest on stosunkowa tani, jednak jego, jakość i niezawodność pozostawia wiele do życzenia. W razie awarii na pewną będą kłopoty ze znalezieniem części. Sugerowali mi jednocześnie, że jeśli już musi to być skuter za niewielkie pieniądze to najlepszym wyjściem jest kupno skutera używanego, ale dobrej marki. Ważne jest, aby się dokładnie upewnić się czy skuter nie był powypadkowy. Mnie interesuje skuter, którego pojemność silnika nie będzie przekraczała pięćdziesięciu centymetrów sześciennych. Ponieważ taki zużywa bardzo mało paliwa, nie ma obowiązkowego przeprowadzania przeglądów okresowych, co znacznie obniży koszty eksploatacji Co najważniejsze skończy się koszmar ciągłego stania w korkach. To były te optymistyczne strony posiadania jednośladu. Niestety zbyt wiele jest kwestii skłaniających mnie do dokładniejszej analizy tego zakupu i to z ołówkiem w ręku. Czy skuter jest mi potrzebny?. Po pierwsze i chyba najważniejsze bardzo boję się zimna, więc używałabym go tylko w dni upalne. Do skutera koniecznie trzeba dokupić okulary, kask i odpowiednie rękawice a to jednak dodatkowy koszt. Warto się jeszcze dokładnie zastanowić.
Wydaję się, że w dzisiejszych czasach bez samochodu nie można funkcjonować. Świadczą o tym statystyki… Około dziewięćdziesięciu procent rodzin w Polsce posiada samochód. Szacuje się, że tylko osiem procent naszych rodzin posiada w swoim gospodarstwie dwa samochody. W rodzinach gdzie jest tylko jeden samochód przeważnie jeździ nim mężczyzna, i tylko, co dziewiąta żona używa samochodu na równych prawach ze swoim mężem. Po prostu mężczyźni nie bardzo chcą się dzielić samochodem. Tak, więc pracująca żona w zasadzie nie ma co liczyć, że jej małżonek, ot tak po prostu odda na cały dzień w posiadanie swoje auto. Raczej ją zawiezie do pracy niż pozwoli wziąć samochód. Właściciele samochodów najrzadziej udostępniają ich matkom, córkom, a już na pewno nie teściowym. Większość samochodów w prywatnych gospodarstwach używana jest do jazdy po mieście. Tylko kilka razy w roku wyjeżdżamy na wakacje lub w dłuższą podróż. Przeważnie robimy od 20 do 50 tysięcy kilometrów rocznie. Najczęściej nasze podróżowanie jest ograniczone zbyt wysokimi kosztami paliwa. Zastanawiające jest to, że większość samochodów na naszych drogach to samochody raczej o dużej pojemności silnika. Jeżeli teraz uwzględnimy to, że posiadaczami znacznej części samochodów są mieszkańcy miast, którzy jak już wspomniałam wykorzystują auto po to by dojechać do pracy, to nie bardzo widzę w tym logikę. Tym bardziej, że w miastach mieszka dużo osób samotnych, więc nie rozumiem, po co im duże samochody, które zużywają wielkie ilości paliwa.